Początek..

Wielka przygoda atlantycka rozpoczęła się jakieś pięć czy sześć miliardów lat temu. „I rzekł Bóg: Niech się stanie sklepienie między wodami i niech przedziela wody od wód"... Potem rzekł Bóg: „Niech się zbiorą wody, które są pod niebem... i niech się ukaże suchy ląd!" Ten poetycki, obrazowy język „Genezis" dziwnie wyprzedza wnioski współczesnych geologów. Większość z nich jest zdania, że woda zawarta w rozżarzonej materii naszego globu od jego prapoczątków wydobywała się z niej najpierw pod postacią pary, po czym spadała z powrotem jako deszcz, który wyparowywał natychmiast przy zetknięciu się z powierzchnią Ziemi. Gruba warstwa chmur zatrzymywała promienie słoneczne i przyspieszała jej ochłodzenie. Kiedy temperatura skorupy ziemskiej spadła poniżej 100 stopni, deszcz przestał wyparowywać i mogły się utworzyć oceany. Obecnie niepodobna powiedzieć, czy któryś basen oceaniczny powstał wcześniej czy później niż inny, bowiem zarówno rzeźba, jak i granice oceanów uległy zmianom na przestrzeni wieków. Te zapasy geologiczne, pełne wściekłych wstrząsów, miały miejsce może na dwa miliardy lat przed wystąpieniem jakichkolwiek przejawów życia na naszej planecie.